Obligacje

Publikacja:

O ile projekcje inflacji NBP się spełnią, obligacje skarbowe indeksowane inflacją pozwolą zarobić około 2,5 proc. w perspektywie czterech lat. To wciąż więcej niż na lokacie, ale o powtórzenie 6-proc. zysków będzie trudno.

title= Foto: Adobestock

Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa to prawdziwy hit ostatnich trzech lat nie tylko w ofercie Ministerstwa Finansów, ale w ogóle na rynku kapitałowym. Oczywiście, jeśli zaliczyć tego rodzaju instrumenty dłużne do rynku kapitałowego, a nie do jednej z form lokowania oszczędności przy minimalnym ryzyku.

Od początku roku do końca kwietnia zadłużenie Skarbu Państwa z tytułu emisji obligacji czteroletnich wzrosło o 5,9 mld zł, a kolejny miliard złotych przypadł na papiery dziesięcioletnie. Dla porównania – w całym 2019 r. było to odpowiednio 5,7 mld zł i 0,9 mld zł. Rok wcześniej zaś 3 mld zł i 0,4 mld zł, a w 2017 r. 2 mld zł i 0,3 mld zł. W 2016 r. zadłużenie z emisji czteroletnich obligacji spadło o 1,5 mld zł – zapadały wówczas obligacje kupione w 2012 r., a więc w okresie przekraczającej ponad 4 proc. inflacji związanej m.in. z organizacją Euro 2012 w Polsce. W kolejnych latach sprzedaż obligacji oszczędnościowych stopniowo rosła, a w dwóch ostatnich hitem były właśnie papiery indeksowane inflacją, do czego przyczyniła się rosnąca inflacja i ujemne realne stopy procentowe, które w oczach indywidualnych nabywców obligacji wyrażają się głównie niskim oprocentowaniem lokat i szybciej rosnącym cenom towarów i usług.

Majowe załamanie

W maju sprzedaż obligacji oszczędnościowych załamała się, choć oprocentowanie lokat spadło, zaś inflacja pozostała na relatywnie wysokim poziomie. Całkowita sprzedaż wszystkich serii wyniosła 886 mln zł wobec 5,4 mld zł w kwietniu, średnio 2,4 mld zł w okresie styczeń–marzec czy 1,4 mld średniej miesięcznej sprzedaży w całym 2019 r. Za mniejszą sprzedaż w maju odpowiada znaczące, ponad 1-proc. obniżenie oprocentowania obligacji oszczędnościowych w pierwszych okresach odsetkowych. Oprocentowanie obligacji czteroletnich spadło z 2,4 proc. do 1,3 proc. w pierwszym roku inwestycji, w kolejnych latach zaś marża ponad inflację została obniżona z 1,25 pkt proc. do 0,75 pkt proc.

Jeśli jednak przyjrzeć się tym danym uważniej, okaże się, że obligacje czteroletnie nadal przyciągają świeży kapitał. W maju (ostatnie dostępne dane) zadłużenie Skarbu Państwa z ich emisji wzrosło o 240 mln zł, tymczasem dane MF wykazały ich sprzedaż o wartości 298 mln zł, co oznacza, że brakujące 48 mln zł, to nie nowa sprzedaż, lecz zamiana zapadających serii na nowe papiery czteroletnie. W maju 2016 r. sprzedaż czterolatek wyniosła 38 mln zł, zatem cztery lata później na nowe czteroletnie papiery przesiedli się nie tylko posiadacze zapadających papierów, ale także posiadacze innych serii zapadających w tym czasie.

title= Foto: GG Parkiet

Czy zakup obligacji indeksowanych inflacją ma jeszcze sens, skoro ich oprocentowanie spadło, a NBP spodziewa się spadku inflacji w kolejnych latach?

Ile można zarobić?

Przeprowadziliśmy małą symulację zysków, jakie mogą przynieść obligacje indeksowane inflacją w perspektywie najbliższych czterech lat – zarówno obligacji cztero- jak i dziesięcioletnich. Podstawą obliczeń były warunki emisji obligacji oraz lipcowa projekcja inflacji opublikowana przez Narodowy Bank Polski. Projekcja „przewiduje wysokość inflacji nie tylko w poszczególnych latach, ale również kwartałach, dzięki czemu inwestorzy mogą rozważyć, w którym okresie bardziej opłaca im się kupić obligacje. Najniższy poziom inflacji przewidywany jest na I kwartał 2021 roku (a więc w czasie, gdy w nowe okresy odsetkowe będą wchodziły obligacje z boomu sprzedażowego), w III kwartale przyszłego roku ma to być 1,6 proc., a w IV kwartale 1,5 proc., natomiast w II połowie 2022 roku ma to być już 2,2 proc. i na takim poziomie przyjęliśmy także inflację w II połowie 2023 r. (projekcja nie sięga tak daleko). Różnica między projektowaną inflacją w III i IV kwartale przyszłego roku są zbyt małe, by mogły decydować o powodzeniu inwestycji – różnica w średnim oprocentowaniu przez okres czterech lat sięgnie 3 pkt baz., dla porządku dodajmy jednak, że różnica ta foruje III kwartał.

Średnie odsetki nie przekroczą 2,4 proc. w przypadku papierów czteroletnich i 2,7 proc. dla obligacji dziesięcioletnich. Mogą to być wyniki rozczarowujące dla inwestorów, którzy sami posiadają lub słyszeli o obligacjach inflacyjnych, które w pierwszej połowie br. wchodziły w nowe okresy odsetkowe z oprocentowaniem rzędu 6 proc. (inflacja plus marża dała 5,95 proc. odsetek w przypadku czteroletnich obligacji i 6,4 proc. w przypadku dziesięciolatek). Są to także wyniki, które realnie nie pozwolą pokonać inflacji (od wypłacanych odsetek naliczany jest podatek; odsetki są wypłacane od czteroletnich obligacji, w przypadku dziesięcioletnich są kapitalizowane), ale mimo to są to wyższe stopy zwrotu od większości dostępnych na rynku lokat bankowych i wyższe od obligacji oszczędnościowych ze stałym oprocentowaniem.

Projekcja inflacyjna

Oczywiście należy też zdawać sobie sprawę, że wyznaczenie centralnej ścieżki projekcji inflacyjnej nie oznacza wcale, że analitycy NBP trafnie przewidują jej wysokość. Szczególnie w ostatnich latach, choć w projekcji inflacji trafnie przewidziano tendencję wzrostu inflacji, to jednocześnie znacząco jej niedoszacowano. Jeszcze w listopadzie ub.r. projekcja NBP przewidywała, że w I kwartale 2020 r. inflacja wyniesie 3,5 proc., a już w styczniu było to 4,3 proc., 4,7 proc. w lutym i 4,6 proc. w marcu. Możliwe zatem, że oprocentowanie obligacji indeksowanych inflacją będzie różnić się – także na plus – od pokazanego. Sam NBP daje tylko 34 proc. szans na to, że inflacja 2021 r. zamknie się w przedziale 1,5–3,5 proc. i 41 proc. na to, że stanie się tak w 2021 r.

Powiązane artykuły

Tell us about you

Find us at the office

Eastmond- Sukel street no. 62, 79540 Hanga Roa, Easter Island

Give us a ring

Jaquelinee Wrate
+74 201 709 645
Mon - Fri, 9:00-15:00

Reach out